Kurs Maszyny do pisania

kurs

Mam wrażenie, że z rozwojem czasami jest jak z tankowaniem samochodu. Co jakiś czas pojawia się „potencjał”, jak pusty bak, który trzeba wypełnić. Sposoby są na to różne, każda taka sytuacja jest wyjątkowa, więc nie ma zapewne jednej sprawdzonej metody postępowania. Zwykle samodzielnie „tankowałem bak”, rozwijałem się „na własną rękę”, uczyłem metodą prób i błędów własnych, ale tym razem poczułem potrzebę otrzymania impulsu zewnętrznego, chęć skonfrontowania się z kimś kto może wiedzieć więcej albo mieć inną wizję pisania. I tak też zrobiłem. Skorzystałem z możliwości zrobienia kursu prozatorskiego w szkole Maszyna do pisania. Cztery intensywne trzygodzinne spotkania wypełnione ćwiczeniami warsztatowymi i ciekawymi rozmowami o tekstach pod okiem pisarza, krytyka literackiego i wydawcy Jacka Bieruta przyniosły oczekiwany efekt. Ruszyło. Perspektywa się poszerzyła. Moje przygotowania do pisania nowej powieści, która będzie dla mnie najbardziej wymagającą pracą ze wszystkich dotychczasowych, weszły na wyższy poziom. Celowo załączam do wpisu fragment wywiadu, w którym twierdzę, że szkoły nie uczą pisarstwa (przynajmniej te z systemu szkolnictwa, który mnie obowiązywał). Zdanie to podtrzymuję, ale nie znaczy to, że nie warto czasami wrócić do „szkolnej ławy” aby „zatankować bak” nowego potencjału. Choćby dla odmiany w tej zwykle samotnej pisarskiej drodze.

0 replies

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>