Wpisy

Kryminalno-biograficzna wiosna! Niebawem dwie premiery.

20190401_170646-001

Dłuższe milczenie może znaczyć, że człowiek albo nie ma nic ciekawego do powiedzenia albo ma zaklejone usta plastrem, albo intensywnie nad czymś pracuje i jest zbyt zajęty, żeby strzępić język. W przypadku autora książek tę pierwszą opcję można spokojnie odrzucić, bo autor zawsze ma coś ciekawego do powiedzenia, a plaster mam na ustach tylko ze względów skojarzeniowo-promocyjnych… pozostaje więc opcja trzecia. Tak, praca była i jest intensywna. W tej chwili najwięcej moich rąk jest na pokładzie projektu beletrystycznego, którego premierę planuję na rok 2019 i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będzie to okoliczność po której zajściu przestanę się już krygować i pozwolę samemu sobie na nazywanie się pisarzem, a nie tylko autorem książek. Ale powoli, to dopiero to za rok. Do tego czasu, mam nadzieję, wydarzy się jeszcze sporo ciekawego.

Mój najbliższy atak na księgarskie półki nastąpi wiosną i będzie to atak dubeltowy: kryminalno-biograficzny. Kryminał „Niezależność” to rzecz w pełni premierowa, nieformalna czwarta część zmagań ze złym światem dziennikarza już w pełni śledczego Marcina Farona. Po „Przypadku” – białej, klinicznej opowieści ze świata medycznego korpo, wracam do swoich ulubionych klimatów – jesiennej sceny kulturalnej, podlanej krwią konfliktu światopoglądowego. Będą piękne aktorki, uwikłani dziennikarze, śliskie układy na szczytach władzy, długi hazardowe i dramatyczne wywiady-rzeki. Będzie dzisiejsza Polska rozdarta na pół i będzie też warszawski most, po którym pewnej listopadowej nocy przespaceruje się śmierć. Trup się (po)ściele, ale rozsądnie i nie od pierwszej strony. Historia postawi też ważne pytania. Czy warto mówić prawdę i jaka jest jej cena? Komu i czemu służą media? Kto przeżyje walkę o własną niezależność? Można by pomyśleć, że bardzo nie lubię dziennikarza Marcina Farona piętrząc mu tyle trudności i stawiając te wszystkie pytania, ale to mylne wrażenie. Po prostu mocno w niego wierzę, a im więcej kłód mu pod nogi rzucę, tym bardziej będzie się mógł wykazać. Im więcej trudnych pytań, tym więcej błyskotliwych odpowiedzi…

Druga książka, która ukaże wiosną to w połowie premierowa biografia. Jak wiadomo „wciąż żywy” Phil Collins dwa lata temu pokazał „fucka” problemom zdrowotnym, odstawił butelkę i kroplówkę i wrócił tam gdzie jest wielki i kochany czyli na scenę. Finał wiosennej trasy po Europie będzie miał miejsce w Warszawie. Będzie to pierwszy solowy występy Collinsa w Polsce i nic dziwnego, że wydawnictwo In Rock chce mieć z tej okazji stosowną biografię w katalogu premier. I w tej sprawie zwrócono się do mnie, abym udostępnił wydawnictwu licencję na moją książkę „Phil Collins. Człowiek orkiestra”. Problem polegał na tym, że tekst moim zdaniem mocno się zestarzał, zawierał błędy i był zdecydowanie zbyt krótki. Wymagał sporo pracy. Nie zastanawiałem się jednak długo. Phil Collins jest moim ukochanym muzykiem, a In Rock to wciąż najpoważniejsza muzyczno-biograficzna marka na polskim rynku wydawniczym. Reasumując: wydanie książki o ulubionym muzyku w ulubionym wydawnictwie to zaszczyt. W styczniu odłożyłem większość innych zadań i poświęciłem dwa miesiące na rozbudowanie „Człowieka orkiestry”, poprawienie błędów i podszlifowanie stylu starej wersji. Efekt jest taki, że książka została poprawiona (po raz pierwszy skorzystałem z możliwości redakcji merytorycznej, za którą dziękuję Ci Płociu! I jeszcze będę nie raz dziękował…), jest sprawniej napisana, no i przede wszystkim jest jej prawie dwa razy więcej. Gdy podchodziłem do tematu dwanaście lat temu, celowo pominąłem wątki Genesis, bo byłem świeżo po napisaniu biografii zespołu i nie chciałem się powtarzać. Teraz właśnie tego najbardziej mi w tej książce brakowało, więc sięgnąłem głęboko do źródeł i napisałem dodatkowe rozdziały poświęcone głównie działalności Genesis w latach siedemdziesiątych. Uzupełniłem też nieco późniejsze okresy i doprowadziłem historię niemalże do dnia dzisiejszego. Summa summarum prawdopodobnie w maju lub na początku czerwca ukaże się nowe, lepsze, bogatsze i poprawione wydanie biografii „Phil Collins. Człowiek orkiestra”.

Krótko mówiąc, wracam na literacki ring z podwójnym uderzeniem. O dalszych szczegółach będę niebawem informował. Redakcje tekstów i projekty okładek są na ostatniej prostej, więc i dokładne daty premier powinny być znane lada dzień/tydzień. Wyjaśni się też o co chodzi z plastrem…

Biografia Riverside ukończona!

20160523_201424_HDR

Postawiłem ostatnią kropkę. Tekst biograficzny „Riverside. Sen w wysokiej rozdzielczości” jest kompletny. Jest już też autoryzowany co znaczy, że pod każdym ze 106 452 słów można się podpisać i wziąć za każde z nich odpowiedzialność. Tekst w najbliższych tygodniach przejdzie redakcję, korektę, ponowną korektę autorską i stanie się książką. Trwają już prace nad okładką, niebawem zaczniemy dobór zdjęć. Będzie grubo (na pewno ponad 300 stron), szczegółowo i różnorodnie. Całość oparta jest na wiedzy unikalnej, a więc pochodzącej z moich, niepublikowanych wcześniej wywiadów z muzykami Riverside i „przyjaciółmi zespołu”, świadkami historii. Premiera prawdopodobnie jesienią, konkretną datę ustali i poda niedługo wydawnictwo In Rock.