Wpisy

Premiera kryminału „Niezależność”!

niezaleznosc-b-iext54857404

Niespełna półtora roku po ukazaniu się „Przypadku”, nakładem wydawnictwa Novae Res ukazuje się moja czwarta powieść „Niezależność”!

https://www.youtube.com/watch?v=e1HEdx48vt8

Dziennikarz Marcin Faron być może liczył, że po dołączeniu do młodego i bardzo silnego zespołu nowej niezależnej redakcji pisma „Raport”, będzie miał trochę spokoju i wpadnie w monotonnie stosunkowo spokojnej dziennikarskiej pracy. Nagroda „Ostrego pióra”, jaką otrzymuje za materiały demaskujące przestępczy proceder korporacji lekowej Medillek (patrz „Przypadek”), to ostatnia miła rzecz jaką go spotyka. Później zaczynają się problemy. Najpierw niewielkie, sprawiające wrażenie nieistotnych i łatwych do rozwiązania, ale rozwiązania te nie przychodzą, a problemy zaczynają rosnąć i nawarstwiać się. Gdy lawina problemów doprowadzi do śmierci ludzi, oczywistym będzie, że to na Farona spadnie odpowiedzialność rozwikłania tajemnicy ich niespodziewanej śmierci.

To czwarta powieść z Marcinem Faronem, który po raz pierwszy trafił do właściwej redakcji i jako dziennikarz ze śledczymi inklinacjami, znalazł się wreszcie we właściwym miejscu. Pod okiem redaktora Szuberta będzie mógł skupić się na tym, na czym zna się najlepiej, czyli na dochodzeniu prawdy i rozwiązywaniu spraw, na które inni najchętniej spuściliby kurtynę milczenia.

Więcej szczegółów na temat „Niezależności” znajdą państwo na stronie jednego z patronów medialnych książki – Portalu Kryminalnego.

http://www.portalkryminalny.pl/aktualnosci/zapowiedzi/niezaleznosc-maurycy-nowakowski

Niezależność – nowy kryminał!

Sporo ostatnio piszę o muzyce (a będę pisał jeszcze więcej, bo zbliża się okres obfitujący w ciekawe premiery, wydarzenia i rocznice) i o mojej nowej powieści, która dopiero jest na etapie konspektu, ale nie zapominam też o prozie kryminalnej. Kolejna powieść z dziennikarzem Marcinem Faronem jest już napisana i tylko czeka na proces redakcyjno-wydawniczy. Jej tytuł „Niezależność” – choć przede wszystkim nawiązuje do historii opowiedzianej w książce – okazał się również dla mnie, jako autora, proroczy.

Odkąd zacząłem pisać starałem się przestrzegać pewnych niepisanych reguł rynkowych i wydawniczych, ale mimo to nie traciłem z oczu własnych pragnień literackich i nigdy nie chciałem trzymać się szablonów. Wolałem ryzykować, robić pewne rzeczy wedle własnej oryginalnej wizji, próbując tym samym uzyskać nieoczywisty efekt i zapracować na pewną odmienność i charakterystyczność stylu. Proces ten, oprócz tego, że wynika ze szczerej potrzeby, ma mnie również prowadzić w stronę „pisarstwa”, a oddalać od klatki „autora książek”. Wiąże się to z ryzykiem odrzucenia, poniesienia porażki artystycznej i komercyjnej, ale przecież wiedziałem do jakiej rzeki wchodzę. Można przez całe życie grać ostrożnie i moczyć nogi w brodziku, ale można też rzucić się na głęboką wodę, zmierzyć z porywczym nurtem i wielką falą. Pisarstwo to zachłanna i bezkompromisowa bestia i przynajmniej z mojej perspektywy niewiele ma wspólnego z uśmiechaniem się do obiektywów, pozowaniem na ściankach i wymądrzaniem w telewizjach śniadaniowych.

Kilkanaście miesięcy temu zdałem sobie sprawę przed jakim wyborem stoję, próbując zachować rozsądny kompromis między życiem w zgodzie z obecnymi prawami rynku i oczekiwaniami wydawców (które z roku na rok coraz mniej mi się podobają i coraz mocniej uwierają), a pielęgnowaniem własnego rozwoju artystycznego. Tak naprawdę nie brałem pod uwagę innej drogi niż tę na którą właśnie wszedłem. Po raz pierwszy odwróciłem się plecami do oczekiwań rynkowych i postawiłem na niezależność. Nie chciałem zwiększać tempa pracy, wiedząc że obniży to jakość moich książek i uszczupli ich warstwę fabularną i spłyci językową. Nie chciałem też rezygnować z pewnych pomysłów konstrukcyjnych, które moim zdaniem są ciekawe i oryginalne, i sprawiają że w coraz bogatszym repertuarze kryminałów moje książki odróżniają się od innych propozycji. W efekcie zamiast dwóch prostych kryminałów, napisałem jeden trudny.

„Niezależność” to kryminał political-fiction, poruszający kilka ważnych dla mnie (i myślę, że nie tylko dla mnie) kwestii – niezależności mediów, niezależności artystów, relacji na linii rząd-ludzie świata kultury, wolności wypowiedzi, odpowiedzialności za własne słowa i ceny prawdy. To nie jest kryminał w którym trup ściele się gęsto. To nie jest kryminał w którym na dziesiątej stronie pojawią się zwłoki w lesie i zmęczony życiem komisarz policji. To nie jest kryminał w którym zadziałają liczne szablony i wzorce rozwiązań. To powieść kryminalna, która oprócz historii szokującej zbrodni i trudnego dochodzenia do prawdy, będzie również zdjęciem dzisiejszej Polski. Fotografią na której zobaczymy wielkie zbliżenie przecięcia się światów polityki, kultury i mediów – trzech wielkich wojowników stłoczonych na jednym ringu, splecionych w niekończącym się zapaśniczym zwarciu. Temat trudny, momentami irytujący i bolesny, ale ważny i jak się przekonałem mimo wszystko wdzięczny, jako szerokie, aktywne i bardzo sugestywne tło dla intrygi kryminalnej.

Jestem w trakcie „…nastego” czytania całości i ostatecznych szlifów. Całość przyjęła już takie kształty, jakie chciałem uzyskać i lada dzień wysyłam tekst do redakcji. Nie chcąc popełnić błędów w końcowym, niezwykle istotnym etapie powstawania książki, nie będę się z niczym spieszył. Niezależność twórcza to jedno, ale bez uczciwej skrupulatnej redakcji i zimnego spojrzenia drugiej, obiektywnej pary oczu obejść się nie może. Po raz pierwszy spróbuję też zrealizować własną wizję graficzną, która ozdobi okładkę i celnie odniesie się do historii i jej klimatu. Poprosiłem o pomoc bardzo zdolnego grafika, który mój pomysł „zmaterializuje” w postaci mam nadzieję błyskotliwego obrazu (nazwisko grafika na razie utrzymam w tajemnicy). Celuję z premierą na początek przyszłego roku. To nie będzie łatwa książka, ale jestem przekonany, że warto się będzie z nią zmierzyć. Niezależność jest bardzo ważna. Podobnie jak prawda, której ceną czasami jest śmierć.